Kryzys w branży szarlatanów – interpretacja

Konstanty Ildefons Gałczyński był poetą tworzącym w czasach współczesnych, który zasłynął oryginalnością, kontrastami oraz niezależnością. Jest autorem wielu wierszy, często poszytych humorem, które interpretowane były później przez innych artystów, np. Kryzys w branży szarlatanów. Utwór ten, będący satyrą na temat różnorodnych transformacji kulturalnych, został po raz pierwszy opublikowany w roku 1935, w czasopiśmie Środ­ki Li­te­rac­kie

Kryzys w branży szarlatanów – analiza i środki stylistyczne

Omawiany wiersz ma budowę ciągłą, Gałczyński nie zdecydował się na podział na odrębne strofy, jednak zróżnicowana forma pozwala wyznaczyć trzy wyróżniające się części. Na całość utworu składają się dwadzieścia cztery wersy (sześcio-, siedmio- oraz dziesięciozgłoskowe). Występują także rymy, jednak ich układ jest niejednostajny, intonacja jest zmienna. Dzięki tym zabiegom, wiersz jest dynamiczny, brak regularności odzwierciedla sytuację liryczną, akcję dziejącą się na gwarnej ulicy, gdzie panuje chaos oraz zamieszanie. 

Liryka ma charakter pośredni, osoba mówiąca nie ujawnia się wprost, jest tylko narratorem, obserwuje oraz relacjonuje wydarzenia odbiorcom. Pojawiają się także elementy zaczerpnięte z liryki sytuacyjnej, autor wplótł w treść dosłowną wypowiedź bohatera. Z liryki inwokacyjnej zapożyczone zostały natomiast apostrofy, bezpośrednie zwroty do adresata – przechodniów oraz samej Matki Boskiej (Hej, pa­no­wie, pa­niu­sie; Więc ty Naj­święt­sza Pan­no, do­po­móż szar­la­ta­nom).

Warstwa stylistyczna jest dosyć rozbudowana, poeta wykorzystał nagromadzenie znaków interpunkcyjnych oraz różnorodne oraz stosunkowo liczne środki artystyczne. Sytuację liryczną obrazują plastyczne epitety (ruskie byliny, babiloński kleik, diabelskie pudło, lalki z wosku) oraz porównanie (by nie po­mar­li zimą jak wró­ble). Wyobrażenie sobie opisywanych zdarzeń ułatwiają czytelnikom wyliczenia, które dodatkowo nadają odpowiednie tempo (Lal­ki od mi­ło­ści, ma­ści od sa­mot­no­ści i Po­li­kar­pa kośćOcet sied­miu zło­dziei i ba­bi­loń­ski kle­ik i po­udre de po­ur­lim­pim­pim) – zaczerpnięte z języka francuskiego po­udre de po­ur­lim­pim­pim oznacza cudowny, lecz całkowicie nieskuteczny medykament. Stan ducha oraz emocjonalne przeżycia bohatera lirycznego odzwierciedlają dynamiczne wykrzyknienia (Z fe­bry od rana drżę!).

Kryzys w branży szarlatanów – interpretacja

Narrator w omawianym wierszu opowiada o zapomnianej już profesji szarlatanów – traktuje ich zajęcie ironicznie. Opisuje wydarzenia na opustoszałym targowisku, na którym nie ma tłumu potencjalnych klientów. Szarlatan jednak wciąż otwiera swój niewielki kram, na którym usilnie oraz konsekwentnie stara się sprzedać wytworzone przez siebie produkty. Zachęca potencjalnych klientów okrzykami oraz reklamowymi hasłami. Jego oferta jest przedziwna – prezentuje maść leczącą samotność, babiloński kleik czy lalki zapewniające miłość. Ich nazwy brzmią magicznie, są niespotykane, ale nie cieszą się zainteresowaniem i nie wywołują ciekawości.

Dla większości osób są one tylko próbą oszustwa, nie wierzą, że szarlatan rzeczywiście posiada ponadnaturalne zdolności. Społeczeństwo postrzega go jako lenia, który nie chce podjąć porządnej, ciężkiej pracy. Mężczyzna jednak nie stara się wyłudzić od nikogo pieniędzy, jest ubogi, cierpiący i próbuje zarobić na życie tak, jak potrafi. Jego wytrwałość nie zostaje nagrodzona, klienci nie interesują się jego produktami, jest on zmarznięty, chory i biedny.

Podmiot liryczny wyraża pewną sympatię dla szarlatana, który stanowi symbol minionych czasów. Dostrzega kres epoki ulicznych handlarzy, zwraca się nawet z prośbą o pomoc do Matki Boskiej (która przecież co do zasady odrzuca magię). Jarmarki oraz gwarne stragany mają pewien urok, wywołują w osobie mówiącej melancholię, tęsknotę za klimatem dawnych czasów. Nowoczesność, postęp naukowy oraz technologiczny wyparły czary i przesądy, odarły rzeczywistość z tajemniczej, niezwykłej aury – pewien okres zakończył się bezpowrotnie i już nie powróci. Osoba mówiąca uważa jednak, że na świecie jest miejsce i na rozum, i na magię, działalność ulicznych szarlatanów nie wyklucza się według niego z racjonalnością, dodaje natomiast życiu niesamowitości.

Wiersz ma ironiczny, przewrotny wydźwięk. Z jednej strony szarlatan – jego ubóstwo i choroba – może wywoływać w czytelniku współczucie. Z drugiej jednak, sam bohater liryczny ma świadomość, że jego wytwory nie działają, są nieskuteczne. Przekonuje klientów do zakupu produktów, lecz sam nie wierzy w stworzoną iluzję.

Podsumowanie

Wiersz Kryzys w branży szarlatanów, autorstwa Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, dobrze oddaje atmosferę przedwojennej, gwarnej ulicy. Autor odwołuje się do jarmarcznej kultury wielkich miast. Opowiada o zapomnianych profesjach, które poniekąd przypominają także los artystów – ciężko pracujące fizycznie społeczeństwo uznaje, że stworzenie dzieła lub magicznego produktu jest nie oznaką kreatywności, lecz lenistwa oraz przebiegłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.