*** (Po co się bu­dzą pra­gnie­nia sza­lo­ne)

Po co się bu­dzą pra­gnie­nia sza­lo­ne,
Gdy ich nie moż­na uga­sić na­po­jem?
Po co się ser­ce wy­ry­wa stę­sk­nio­ne
Do bu­rzy, gar­dząc ci­szą i spo­ko­jem?

Po co chce ze­drzeć przy­szło­ści za­sło­nę
I nie­skoń­czo­ność zmie­ścić w ło­nie swo­im
Kie­dy za­le­d­wie do­tknie się spra­gnio­ne,
Usy­cha w żalu nad zmą­co­nym zdro­jem…

Próż­ne za­bie­gi! Wie­czy­ste pra­gnie­nia!
Zwod­ni­cze wid­ma! Któż was nie wy­kli­na?
A jed­nak mimo klątw i zło­rze­cze­nia,

Każ­dy na nowo wra­ca i za­czy­na
Szu­kać tej mary, co świat opro­mie­nia,
I o daw­niej­szych klę­skach za­po­mi­na.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.